Determinacja, Rekrutacja, Praca

Cześć,

zacznę nietypowo, zresztą jak wszystko w swoim życiu 🙂

Początek… rekrutacja, tak jak Ty szukałem informacji czy warto… czy moje zaangażowanie, ryzyko jakie podejmuje opłaci się.  I właśnie wtedy odnosisz ważne zwycięstwo w swoim życiu, ponieważ dostrzegasz potrzebę zmian, co jest absolutnie konieczne aby iść do przodu!

Postanowiłem postawić wszystko na jedną kartę. Jeżeli weźmiesz pod uwagę, że trzeba zmienić wszystko w swoim życiu, dosłownie i uznasz, że to nie jest dla  Ciebie to odpuść bo będziesz się męczyć i nic z tego nie będzie. Jednak jeżeli uznasz że pomimo wszystko warto podążać za marzeniami to przyj do przodu, bo jak to mówią z prądem płyną tylko zdechłe ryby!

Pamiętaj, że jeżeli w życiu masz ciągle pod górę to znaczy, że zmierzasz na szczyt! Nikt nigdy nie obieca Tobie, że wszystko zrobi się samo a sukces przyjdzie szybko, łatwo i przyjemnie.  Ale w naturze nic nie ginie, a niemożliwe nie istnieje. Jestem tego doskonałym przykładem, pozwól że opowiem ci moją historię.

Jestem bramkarzem, grałem w Ekstraklasie Futsalu (98 meczy rozegranych) a nawet we włoskiej Serie A2 (20 rozegranych meczy), jako jedyny Polak. Udowodniłem sobie i innym, że warto marzyć, ale marzenia się nie spełniają nie bądź naiwny… Marzenia należy spełniać. Ta drobna różnica sprawia, że jedni odnoszą sukces a inni o nim marzą.  Moja pozycja na boisku wymagała ciągłego skupienia i nie wybaczała błędów, będąc swoistym saperem w swoim teamie odpowiadałem w głównej mierze za wynik całego zespołu. Uwierz mi, że presja jaką doświadcza się na tej pozycji w sytuacji, gdy dopinguje cię 2000 ludzi na trybunach a kolejnych 70 tysięcy ogląda Cię na żywo w telewizji jest przeogromna.

Pamiętaj, że nasza mentalność nie pozwala nam cieszyć się szczęściem innych dlatego bądź gotowy na rady wszystkich, którzy uważają że się nie da i że nie ma sensu się starać i iść pod prąd. Spotkasz się wielokrotnie z opinią, że coś ci się UDAŁO… nic bardziej mylnego to tylko i wyłącznie twoja zasługa! Nie daj odebrać sobie szczęścia płynącego z realizacji marzeń.

W tym momencie zdobywam kolejny szczyt!, jeszcze 6 miesięcy temu nie widziałem nic poza piłką i pracą w banku, jednak ciągła gonitwa i robienie tego co nie sprawia mi przyjemności (wyobraźcie sobie hiper ekstrawertyka, który przybija stemple na drukach wpłaty) pchnęła mnie do zmian. Dlaczego uważam, że zdobywam kolejny szczyt? Ponieważ chciałem mieć możliwość wypowiedzenia się na blogu już po tej drugiej stronie i właśnie teraz to robię.

Tak bo Musisz chcieć zmian to bezapelacyjne. Szukałem w internecie ofert pracy, która moim zdaniem sprawi mi radość a nie będzie tylko moim źródłem dochodu. Znalazłem ofertę wzięcia udziału w procesie rekrutacyjnym do programu SOT. Sam proces wydawał mi się bardzo rozbudowany i wymagający… taki też był.

Wysłałem swoje cv i czekam… tego dnia wysłałem jeszcze chyba cv do 100 innych firm, jednak podświadomie chciałem właśnie tego… bo rzeczy łatwe nie są dla mnie.

Po kilku dniach otrzymałem pierwszy telefon z zaproszeniem do udziału w kolejnym etapie rekrutacji jakim był test psychologiczny. Pomyślałem nieźle się to zaczyna… odsiewają psychopatów. Ok test był dziwny, bo pewnie taki miał być, jednak rozwiązałem go i czekałem na wyniki. Okazało się, że Oni są bardziej szaleni ode mnie… zapraszając mnie do kolejnego etapu…

zaproszono mnie do kolejnego etapu jakim był test numeryczny i werbalny i teraz uwaga jest to bardzo wymagający test. Do niego trzeba się przygotować… mieć kartę i długopis…;) Wymaga od nas czytania ze zrozumieniem i umiejętności szybkiego kojarzenia faktów oraz szacowania i dość szybkiego liczenia. Szczerze chwilę po tym jak rozwiązałem test byłem przekonany, że odpadam… hehe szczerze, jednak z tego co wiem to większość z nas obecnych SOT’ów miało podobne wrażenie. Na szczęście okazało się inaczej i przeszedłem do kolejnego etapu, którym była rozmowa z rekruterem, która miała na celu sprawdzenie moich podstawowych kwalifikacji (znajomość języka, umiejętności sprzedażowe etc.). Cała rozmowa trwa około 30 minut.

Po rozmowie zostałem zaproszony na Assesment Center, który odbywał się w Poznaniu (450km od mojego domu), pomyślałem że nie mam pojęcia co to jest ale jak już tak daleko zaszedłem to trzeba iść dalej. Przed wyjazdem przeszukałem internet chyba do epoki kamienia łupanego szukając wszystkich informacji na temat AC, z racji że nigdy nie brałem w czymś takim udział bałem się jak diabli… No ale w życiu trzeba brać byka za rogi! Pojechałem.

Dla przybyszów z innych stron Eurocash zapewnił nocleg oraz transport (zwracał za bilety) a także wyżywienie(również dla miejscowych), abyś ty wędrowcu nie tułał się po mc Donaldach;) .

Sam AC wygląda tak, że zbiera się grupę kandydatów i przedstawia się im harmonogram dnia oraz przedstawia zadania grupowe i indywidualne. Całość trwa około 8 godzin. Nie wspomniałem o najciekawszym… tej grupie kandydatów bacznie przygląda się nieco większa grupa obserwatorów, których zadaniem jest wyłapanie naszych kompetencji oraz mocnych i słabych stron.

Ważna rada… nie staraj się być kimś innym, niż jesteś ponieważ nie wiesz kogo w danym momencie firma poszukuje… może okazać się że wykreujesz się na lidera i przywódcę a na role playach nie poradzisz sobie z zadaniami. Nawet jak sobie poradzisz i dostaniesz pracę, to może się okazać, że w pracy będziesz się męczyć… a przecież nie po to tutaj przyszedłeś. Bądź Sobą i tylko Sobą. Nawet jak Ci się nie uda to pamiętaj, że do AC dochodzą najlepsi z najlepszych. Obecność na AC jest swego rodzaju małym sukcesem, ponieważ zdobywasz bezcenne doświadczenie i obycie.

Początek AC, każdy stroszy piórka… Ten skończył coś tam, ten w ogóle jakiś kosmos 60 fakultetów, A następny jeszcze lepszy… a Ja? Myślę sobie tak… kończę studia z zarządzania sportem na AWF w Katowicach co ja tu robię? No ale na szczęście w Grupie Eurocash Liczysz się TY! Twoje umiejętności, zaangażowanie i determinacja a nie tylko „papier”. Papier za Ciebie nie rozwiąże problemu i nie pozyska klienta bądź pewny.  Jeżeli uważasz się za lepszego ponieważ skończyłeś lepsza szkołę to pamiętaj, że wśród kandydatów może być taki Paweł, który będzie miał najmniej wszelkiego rodzaju certyfikatów, ale będzie miał najwięcej determinacji i pasji w tym co robi i niestety możesz odpaść. Dlatego nie oceniaj nikogo zanim nie poznasz jego możliwości.

AC co do zasady to nie konkurs piękności tylko bezwzględna machina analityczna, która wbrew pozorom chce dla Ciebie dobrze… dlaczego dobrze? Ponieważ dopasuje stanowisko do Ciebie i Ciebie do stanowiska, przez co będziesz czuł się jak ryba w wodzie (chyba, że wcześniej udawałeś kogoś kim nie jesteś i po 3 miesiącach zrezygnujesz).

Teraz do Ciebie, który kochasz sprzedawać oraz kontakt z ludźmi ale nie masz dyplomu z Harwardu… To nic wykształcenie zawsze można uzupełnić a doświadczenie zdobyć! Jednak nie otrzymasz takiej szansy, jeżeli nie spróbujesz! Więc próbuj… wywalą cię drzwiami to wchodź oknem a jak i to zamkną to pamiętaj, że zawsze możesz przebrać się na wzór tego Pana

https://www.youtube.com/watch?v=B8xPy-ztaT0   (od 26:00 do 26:34)

lub wejść kominem… jak to zrobisz twoja sprawa… 😉 W życiu wygrywają najwytrwalsi.

Po AC dostaniesz wiadomość zwrotną z odpowiedzią jakie masz kompetencje, co jest bezcenne ponieważ dowiesz się nad czym musisz pracować, zresztą sam AC uzmysłowi Ci z czym masz problem. Po prostu możesz dostać zadanie, do którego nie będziesz potrafił się nawet zabrać. Również miałem taką sytuację ale wiedziałem, że w role play dam z siebie wszystko. Ten element rekrutacji wspominam najlepiej. Dostaniesz problem do rozwiązania i potem staniesz przed Wysoką Komisją, która nie zostawi suchej nitki na twoim cudownym, zbawiennym planie… Ale pamiętaj, że jeżeli wierzysz w to co mówisz, to wyjdziesz z tej sytuacji obronną ręką! Ja wyszedłem nie raz i nie dwa (mam przynajmniej taką nadzieję 😉 ).

Powiem tak entuzjazm jakim każdy emanował o godzinie 8:00 prysł już o 8:30 😉

Po AC wróciłem do domu, pełen obaw, jednak zadowolony, że dałem z siebie 100% i że jak się nie dostane to trudno… spróbuje raz jeszcze 🙂

Mija tydzień i nic… myślę ok… po wszystkim… no ale telefon dzwoni… serce w gardle i dusza na ramieniu… miły głos przekazuje mi, radosną nowinę… Gratuluje przejścia do kolejnego już ostatniego etapu rekrutacji. Więcej nie pamiętam byłem w takim szoku, że tylko to zostało w mojej głowie.

Kolejnym etapem jest Panel z Dyrektorami, podczas którego spotkasz się nie tylko z problemami do rozwiązania ale także z fachowcami, którzy merytorycznie pokażą Ci, że nie zawsze masz rację. W tym etapie zostają już najlepsi więc możesz być z Siebie dumny jak tutaj dotrzesz. Już w tym momencie jesteś zwycięzcą.

Nadmienię tylko, że przed AC złożyłem wypowiedzenie w obecnej pracy i uświadomiłem włodarzy klubu, że to mój ostatni sezon na parkiecie. Postawiłem wszystko na jedną kartę! Ale opłaciło się bo jestem tu gdzie jestem.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pierwsze dni w pracy….

Początek to czas spędzony w HQ. Te straszne rekruterki okazują się Super osobami, pokazują nam całą firmę, która jest naprawdę wielka. Potem czujesz się jak dyrektor, bo co chwilę ktoś przychodzi pokazać Ci swój kawałek torta, który pielęgnuje. Wszystko mija szybko fajnie i przyjemnie.

Uwaga! To ile wyniesiesz z adaptacji zależy Tylko od Ciebie! To ile pytań zadasz jest mniej ważne od tego ile otrzymasz odpowiedzi. Musisz być bezwzględną bestią polującą na wiedzę!

Wszystko pięknie i ładnie ale pamiętaj, że to życie na walizkach… Odwiedziłem Gdańsk, Poznań, Warszawę, poznałem Dyrektorów z mojej jednostki biznesowej oraz wielu wspaniałych ludzi, którzy pomagają tym ludziom osiągać cele!

Eurocash to szacunek do Ciebie i do Twojej pracy… Eurocash to również wymagający ojciec… Eurocash to również świetna zabawa! I w końcu Eurocash to możesz być TY!

Resztą wrażeń już z pracy jako SOT, który jest Przedstawicielem Handlowym wkrótce!

Pozdrawiam wszystkich tych, którzy nie boją się wyzwań.

Paweł, Eurocash Alkohole

 

MT & SOT w „promienistym” mieszkaniu

Zacznę od tego, że nie jestem z programu SOT.  Już spieszę z wyjaśnieniami.  Otóż jestem uczestnikiem programu MT – Management Trainee (tzw. Emtis), Spytacie pewnie, co tu robię? Więc, od pewnego czasu, dokładnie 2,5 tygodnia, przyszło mi mieszkać z jednym z uczestników programu SOT. Na marginesie, zamieszkujemy sobie mieszkanko na Promienistej, gdzie zazwyczaj na czas szkoleń w Poznaniu trafiają nowi Emtisi. W zasadzie możemy tu chyba mówić o precedensie, jako że nigdy wcześniej nie zdarzyło się mieszanie uczestników dwóch programów pod jednym dachem. Pomysł ciekawy. Wspólne mieszkanie pozwoliło nam spojrzeć na programy od zupełnie innej strony, pozornie tak różne, a jednak podobne :). Pierwszy raz miałam możliwość posłuchać tak dużo o praktycznym aspekcie pracy, z którą codziennie mierzę się w centrali, i mam nadzieję, vice versa. Było dużo o indeksach, cenach, rabatach, promocjach i negocjacjach z dostawcami.

promienista

Mieszanka Soci – Emtisi okazała się minimalnie wybuchowa. W sumie to większe wyrazy współczucia należą się koledze, ponieważ już od pierwszego dnia pobytu przywitały go dwie nad wymiar pozytywnie zakręcone emtiski, a mieszkanie pamiętało jeszcze wcześniejszy wieczór. No cóż – kto przyjeżdża w sobotę w południe i uważa że będzie inaczej? J

Ale do meritum. Kolega trafił na ciężki okres, ponieważ był to czas pożegnań, urodzin, Andrzejek (tak obchodziliśmy je w lutym). Wszyscy natomiast dotkliwie odczuliśmy pewien sobotni wieczór. Saturday night fever z pewnością zapadnie nam w pamięci, a było nas tego wieczoru co niemiara.  Pomijając dziwne odgłosy, spooky telefony i działającą 24h zmywarkę, to w sumie wszystko było po staremu. Przypomniały nam się czasy kolonii i warty do rana. Potem przerabialiśmy jeszcze brak ciepłej wody i zapchany Kretem prysznic (tak to nie żart, a wujek google tym razem nie był zbyt pomocny – jedyna rada, wiertarka udarowa, no ewentualnie pion do wymiany).

I tak szczęśliwie dobrnęliśmy do momentu, gdzie zostało nam już tylko 1,5 miesiąca wspólnego mieszkania. Z pewnością jeszcze wiele się wydarzy, a wymiana doświadczeń zawodowych jeszcze wiele razy okaże się przydatna.

Co najlepsze – nie sądziliśmy ze work – life balance może przybrać taką formę.

Julita

The end of the Introduction :)

Uf, uf.. Dzieje się więcej niż mogłem przypuszczać przed rozpoczęciem programu.  Właśnie minął mój 3-miesięczny okres wprowadzający SOT.  Przez ten czas przejechałem wiele tysięcy kilometrów. Na poniższej mapce starałem się zaznaczy przynajmniej kilka miast w których miałem okazję być.

podroze

 

Były momenty gdy zmęczenie dawało o sobie znać. Na długo zapamiętam czas spędzony we Wrocławiu i Jeleniej Górze. Jedno trzeba przyznać- Polska to wbrew pozorom zróżnicowany kraj – w  każdym województwie pracuje się inaczej, klienci są inni, a handlowcy wprowadzają własne techniki sprzedażowe.

 

2013-01-25-0272013-02-06-03620121218647

 

Jeśli myślicie, że praca Przedstawiciela Handlowego lub Kierowcy dostarczającego towar jest zwykle usłana różami, to obejrzyjcie kilka przykładowych zdjęć krajobrazów widzianych „z samochodu”.

 

20121228657

 

W zeszłym tygodniu udałem się ponownie do Lublina – gdzie przed Prezesem Tradis zaprezentowałem efekty moich ostatnich, kilku miesięcy pracy. Zaraz po, oficjalnie przedstawiono mi region w którym będę miał przyjemność pracować przez najbliższy rok.

Program Sales&Operations momentami zaskakuję – dostałem Pyrlandię (Poznań i okolice). Nie spodziewałem się, że tak szybko tu wrócę. Zaskoczenie czekało jeszcze jedno – mieszkanie Eurocashu w którym mam spędzić najbliższe 2 miesiące. Myślę jednak, że o tym opowie lepiej pewna Pani…. (c.d.n)

Michał

Święta, Święta…. i po(przed) Świętami

x-masZabawa Świąteczna Grupy Eurocash za nami. Oj jest i będzie co wspominać. A w liczbach? Prawie 1000 osób, 1 prowadzący – Szymon Majewski, a za jego sprawą 2 Zarządy: ten prawdziwy oraz Zarząd Klonów. Tak, tak momentami był kabaret, dosłownie i w przenośni J Przechodząc do tematów mocniej osadzonych w rzeczywistości, Prezes Grupy Eurocash, Luis Amaral, obiecał, że w kolejnych latach, jeśli firma będzie rosła w dotychczasowym tempie (a biorąc pod uwagę strategię Grupy to więcej niż pewne), spotkania wigilijne organizować będziemy już na stadionie Lecha Poznań. I mimo że po Eurocashowej Wigilii – kolejna już za klika dni.

A ja następnego dnia, prosto z Hotelu Ossa, wyruszyłem do Stargardu Szczecińskiego. To tam będę kontynuował swoje szkolenia. Cieszy powrót w rodzinne strony.

481197_409287939149980_2102643507_n

Michał

 

寿司 Maki, Futomaki, Nigiri – czyli Lublin japońską stolicą Polski

wspolne sushi

Programy managerskie, czy to S&OT czy to MT, to nie tylko praca. Popołudniami można nauczyć się równie dużo. I tak, zgodnie z zasadą work-life balance miniony weekend zaowocował spotkaniem w którym motywem przewodnim było robienie sushi.

Spotkanie był tym bardziej nietypowe, że za gotowanie zabrało się aż sześciu Panów: Miguel, Łukasz, Czarek, Bartek, Francisco i ja. Bohaterami drugoplanowymi byli natomiast łosoś, tuńczyk, surimi i krewetki. Podczas tego projektu napotkaliśmy kilka bardzo przyziemnych problemów, począwszy od zbyt małej ilości garnków, przez uzupełnianą na bieżąco „dyscyplinę projektową”, po tępe noże.

sushi

Na szczęście efekt końcowy zaskoczył pozytywnie wszystkich i „gdzie kucha(rzy)rek sześć, tam było co jeść”.

Michał

Jak połączyć pracę, biznes i studia? Niemożliwe? – „Impossible is nothing” ;)

krzysiek post

Cóż, kilka zdań o mnie. Na imię mam Krzysztof, pochodzę z małej miejscowości 50 km od Lublina, o nazwie Poniatowa, gdzie spędziłem dzieciństwo. Mieszkałem swego czasu przez 3 lata w Lublinie, po pół roku w Moskwie i Vancouver  a obecnie studiuję, pracuję i tworzę biznes w Poznaniu.
Grupę Eurocash i Program SOT wybrałem ponieważ jestem handlowcem z pasji, duszy i powołania. Zdecydowałem się dołączyć do zespołu Cash & Carry i obecnie jestem w po łowie 3-miesięcznego okresu szkoleń mających na celu solidne poznanie tego biznesu.

Grupa EC daje ogromne możliwości a rynek FMCG jest tak dynamiczny i nieprzewidywalny, że każdego dnia uczy czegoś innego. Poza tym studiuję w Poznaniu, na UEP na 4 roku Handlu Międzynarodowego  a dodatkowo jestem Prezesem Zarządu Junior Enterprise – PBDA Consulting zajmującego się doradztwem gospodarczym dla przedsiębiorstw, jest to taki mój mały biznes. Więc dzieje się u mnie sporo.

Krzysiek